POMAGAJĄ NAM






Aktualności i ogłoszenia


Słowo księdza proboszcza Romana Łędzkiego do parafian -

publikacja: 02/07/2006


Drodzy, Siostry i Bracia, którzy tworzycie parafię pod wezwaniem

Matki Bożej Królowej Polski, naszą parafię!

   Pozwólcie, że zajmę Wam jeszcze trochę czasu, aby się przedstawić. Parafia jest bowiem cząstką Kościoła, w której tak bardzo istotne są osobiste więzi pomiędzy ludźmi wierzącymi w Chrystusa, także pomiędzy księżmi i świeckimi. Jestem wzruszony i zaszczycony, że z woli naszego Biskupa, kardynała Stanisława, mam być proboszczem w Waszej, mogę już powiedzieć, w naszej parafii.

Nazywam się Roman Łędzki, pochodzę z okolic Krakowa, od 21 lat jestem księdzem. Poprzednio pracowałem jako wikariusz i katecheta w parafiach Kozy k/Bielska-Białej, w Krakowie - Mistrzejowicach, a przez ostatnie 13 lat w Katedrze na Wawelu. Ufam, że tamte doświadczenia pomogą mi w pracy duszpasterskiej wśród Was i dla Was.

Siostry i Bracia!

   W jakiś sposób rozpoczynamy kolejny etap w historii naszej parafii. Oczywiście, najważniejsze są sprawy najistotniejsze w Kościele. Sprawowanie Sakramentów Świętych, głoszenie Słowa Bożego, katecheza dzieci i młodzieży, prowadzenie różnych grup parafialnych i szeroko pojęte duszpasterstwo. Ufam, że przy pomocy mojego współpracownika ks. Roberta i osób zaangażowanych w bieżącą pracę parafii oraz Was wszystkich, będziemy nadal zbliżać się do Pana Boga. Liczę też na życzliwe wsparcie Sióstr zakonnych i ich kapelanów mieszkających na terenie naszej parafii. Z wdzięcznością myślę o moich poprzednikach-proboszczach, żeby tylko wspomnieć ks. Stanisława Kolarskiego i ks. Adama Ogiegło. Każdy z nich pozostawił tu jakiś ślad, obeny w Waszej pamięci i sercu, w pełni znany pewnie tylko Panu Bogu. Niech On im za to wynagrodzi!

Drodzy Parafianie!

   Pośród tych zadań, które już wymieniłem, jest szczególne, znane nam wszystkim. Potrzebujemy kościoła, domu Bożego, godnego samego Boga i nas, szukających z Nim kontaktu. Po tragicznym pożarze sprzed kilku lat brak kościoła jest naszą ogromną bolączką. Z tego, co mi już przekazano, wiem, że istniały przynajmniej dwa plany jego lokalizacji i budowy. Jak zawsze w takiej sytuacji, wyłoniły się dwie koncepcje i dwa stanowiska wobec nich. Akceptacji i sprzeciwu. Trzeba je raz jeszcze rozważyć, a przede wszystkim przemodlić. A może szukać trzeciej koncepcji, która znajdzie akceptację większości?

    W każdym razie, choć rzecz jest nagląca, potrzebuję trochę czasu, aby rozeznać się zarówno w bieżącej działalności parafii, jak i w planach dotyczących budowy kościoła. Dlatego proszę o cierpliwość! Wkrótce spotkam się z Radą Duszpasterską i będę informować wszystkich o propozycjach związanych z budową nowego kościoła. Przecież bez Was go nie wybuduję! Ale ponieważ decyzja co do jego lokalizacji wywołuje pewne nieporozumienia, wszystkich proszę o gorącą modlitwę w tej intencji. "Bez Boga ani do proga" - uczy nas chrześcijańska mądrość ludowa. A jak nam niedawno przypomniał Ojciec Święty Benedykt XVI Nie trzeba zrażać się tym, że modlitwa wymaga wysiłku, że podczas niej zdaje się, że Jezus milczy. On milczy, ale działa. I to jest źródło naszej nadziei, chcę dodać, naszej parafialnej nadziei. Że gdy nadejdzie czas podjęcia konkretnej decyzji - bo nie można w nieskończoność myśleć i naradzać się - Jezus będzie działał i pomoże nam wybrać najlepsze rozwiązanie. Pomoże także, jeśli nie nam wszystkim, to przynajmniej większości, przyjąć i zaakceptować tę decyzję. Nie możemy przecież latami tkwić w podziemiach. Czas katakumb w Kościele się już dawno zakończył i my też nie możemy bez końca w nich się modlić.

    Raz jeszcze proszę o życzliwe przyjęcie, cierpliwość, szczyptę zaufania i współpracę. Ufam, że w miarę upływu czasu i wzajemnego poznania, nasze wspólne działanie będzie owocne dla Bożej chwały i wspólnego pożytku. Nie bójmy się trudu. Działamy wszak pod protektoratem Matki Bożej Królowej Polski. Jej przeto zawierzamy siebie i parafię.

/słowo wygłoszone na mszach w dniu objęcia parafii 02.07.2006/


powrót