POMAGAJĄ NAM






Aktualności i ogłoszenia


-

publikacja: 31/03/2004

"Otóż Wierzbna, otóż Kwietna
zawitała nam Niedziela...
Do świątyni gronem wszystkiem
Idą młodzi, idą starzy,
Różdżkę, wierzby z młodym listkiem
Niosą święci do ołtarzy..."
(Wł. Syrokomla)


Na pięć dni przed ukrzyżowaniem Chrystus triumfalnie wjeżdżał do Jerozolimy. Witany był przez lud gałązkami palmowymi i okrzykami "Hosanna". Stąd nazwa N i e d z i e l a P a l m o w a.
W polskiej tradycji była ona zwana Wierzbną, lub Kwietną (jak powyżej w utworze Władysława Syrokomli). Polska palma to najczęściej wierzbowa lub leszczynowa gałązka przyozdobiona różnymi dodatkami, ale zawsze naturalnymi. Rózgi wierzbowe i leszczynowe powinny być, mówiąc po staropolsku "rozkściałe", czyli z rozwiniętymi pąkami w postaci bazi, czy kotków.

(cały artykuł po naciśnięciu "Czytaj więcej...")

Wierzba w starosłowiańskiej tradycji to drzewo niewielkie. W jej wypróchniałym pniu mieszkały czarty i biesy, ale jej ścięte gałązki zabezpieczały domostwa przed złymi mocami, a uderzenie witką wierzbową odpędzało zadane uroki i było najlepszym zabiegiem leczniczym, ale głównie w tradycji białoruskiej.

Do przygotowania palmy oprócz wierzby, czy leszczyny używa się gałązek sosny, jałowca, cisa, a nawet winorośli. Nigdy nie dodajemy gałązek topoli. Jak przekazuje nam stara legenda, po śmierci Chrystusa rośliny były pogrążone w wielkim smutku. Sosna postanowiła przybrać tylko ciemny odcień, winorośl obiecała, że z jej owoców będą wyciskać sok o nazwie "Lacrima Christi" (łza Chrystusa), cis na znak żałoby, postanowił rosnąć tylko na cmentarzach i z powodu swych trujących właściwości nie będzie nigdy gościł śpiewających ptaków w swoich gałęziach. Tylko topola była niewzruszona i stwierdziła, że nic ją to nie obchodzi, bo ona sama jest niewinna. Za ten brak współczucia została ukarana i po wieczne czasy jej liście ciągle drżą, nawet kiedy nie ma wiatru. Oprócz wymienionych gałązek palmę należy przystroić koniecznie jakimś kwiatkiem wiosennym. Może to być krokus, przebiśnieg, sasanka, pierwiosnek lub świeży narcyz. Zależy to od okresu kalendarzowego, bo jak wiadomo Wielkanoc jest świętem ruchomym i obchodzimy ją w pierwszą niedzielę po pierwszej wiosennej pełni księżyca.

Przyniesione, poświęcone palmy w obecnych czasach wstawiamy do wazonu, aby równo zaschły, albo starym wiejskim zwyczajem zatykamy za "święty obraz". W dawnej tradycji było uderzanie się nawzajem palmą w celu uniknięcia chorób, lub połykanie baźków przez dzieci, aby nie bolały ich gardła. Gospodynie z Podhala umieszczały w każdym z zabudowań po kawałku poświęconych gałązek. Miały zabezpieczać przed pożarem i chronić mieszkańców, zarówno ludzi jak i inwentarz żywy od czarów i uroków.

Zupełnie inne w swym charakterze, doborze materiałów i kompozycji są palmy wileńskie. Mieszkanki okalających Wilno wsi wyplatają je od początku XIX wieku. Do przygotowania takiej palmy potrzebny jest suchy, prosty patyk długości około 30 - 60 cm, zasuszone trawy, kłosy, kwiaty i cienki, miękki drucik, lub sznureczek. Palmę zaczynamy tworzyć od góry mocując na szczycie pióropusz z trzciny, kłosów zboża, lub traw. Dalej mocujemy kwiatki okręcając je każdorazowo drucikiem. Można wykorzystać naturalnie zasuszone rośliny, lub lekko podbarwione. Całość będzie zależała od sprawności naszych rąk, gustu i inwencji twórczej.

W okolicach Wilna wykonuje się palmy w kilku kształtach.  Mogą być płaskie, rózeczkowe, wałeczkowe, wiórowe i nawet figuralne.

W miejskich warunkach do wyrobu palmy wileńskiej możemy wykorzystać nasz wysłużony, stojący od jesieni w wazonie, suchy bukiet.

Wielkość palm jest bardzo różna. W okolicach Nowego Sącza wierni wykonują palmy kilkunasto-, lub nawet ponad dwudziestometrowe. Zwyczaj tworzenia dużych, a właściwie długich palm znany jest też na Kurpiach. W nowosądeckich i kurpiowskich miejscowościach palmy przygotowuje kilka tygodni wcześniej, a w Niedzielę Palmową organizowane są konkursy na najdłuższą i najpiękniejszą palmę

W Hiszpanii, w prowincji Walencja, w okolicy miasta Alikante jest małe miasteczko Elche (Elx). Popularność swą na terenie Hiszpanii zawdzięcza rosnącym wokół niego ok. 500 000 palm daktylowych, z których gałęzie ścinane są na Niedzielę Palmową. Można w nie zaopatrzyć liczne rzesze wiernych w Hiszpanii.

Warto wspomnieć, że popiół, którym posypuje się głowy wiernych w Popielec pochodzi ze spalenia gałązek święconych w Niedzielę Palmową.

Gorąco zachęcam do własnoręcznego wykonania palmy. Może to być na sposób wileński udekorowana suchymi kwiatami gałązka ( patyczek ), ale jeszcze lepiej, gdy będzie to "rozkściała" gałązka leszczyny, czy wierzby odpowiednio udekorowana zielonymi dodatkami i żywymi wiosennymi kwiatkami. Należy przecież kultywować małopolską tradycję.

Samodzielnie wykonana palma da nam wiele satysfakcji i będzie oryginalnym elementem świątecznej dekoracji.

 

Rzeżucha.

Aby na świątecznym stole mieć "zieloną łąkę" warto tydzień wcześniej, czyli w Niedzielę Palmową posiać rzeżuchę. Odwrócony do góry dnem talerz obkładamy gazą (kilka warstw) lub ligniną, którą dokładnie należy zmoczyć. Tak przygotowane podłoże posypujemy dość gęsto, ale równomiernie nasionami rzeżuchy. Całość umieszczamy na drugim, większym talerzu tak, aby leżały na nim brzegi podłoża (gazy, ligniny).

Wilgoć dla kiełkujących nasion zapewniamy pilnując, aby na większym talerzu zawsze była woda. Naszą wspaniała  "plantację" możemy czasem nawilżyć wodą ze spryskiwacza. Proponuję wykonanie na Wielkanoc kilku takich "plantacji", bo zapewne jedną z postawionym na "trawce" barankiem umieścimy na świątecznym stole, ale z innych wyrosłą rzeżuchę możemy dodać do sałatek, jajek, kanapek itp. Rzeżucha jest rośliną bogatą w witaminy i sole mineralne. Tak egzotycznie wyhodowana uchroni nas przed katarem, wzmocni nasze cebulki włosowe, a nade wszystko poprawi naszą cerę. Zwłaszcza ta piękna cera zapewni dobre samopoczucie i dzięki drobnym, zielonym, wyhodowanym własnoręcznie roślinkom Wielkanoc przebiegnie w cudownie miłej atmosferze.

A.S.


powrót